W mojej pracy związanej ze strefa wizalną i kreatywną lubię czasem docenić błędy. To samo dotyczy generowania obrazów przy użyciu AI. Zakochałem się, zdając sobie sprawę, że sztuczna inteligencja na początku nie rozróżniała w pełni strojów i używała ich losowo.

Na pierwszych obrazach meksykańskich wojowników, które wygenerowałem, wielu z nich było ubranych w jakieś fantazyjne kobiece ubrania, niektórzy nawet na wysokich obcasach. W przypadku zdjęć rodzinnych zabawne było to, że twarze niektórych rodziców były do siebie dziwnie podobne, a konfiguracja też była dość przypadkowa: 2 ojców, 3 matki z jednym ojcem (albo wujkiem 😉 AI mogła się dodać aż do 3-4 żon i w zasadzie tworzyła dowolną kombinację, jaką możesz sobie wyobrazić. Nie będzie Cię osądzać za to, że chcesz wygenerować Jezusa na pluszowym różowym krzyżu, ale zabrania Ci używania słowa „ssać”. Ciekawe jak, i w jaki sposób wraz ze wzrostem szerokiego zastosowania, nowe zasady i ograniczenia zablokują swobodę i różnorodność algorytmu.

Niestety, w nowych wersjach algorytmu i jego rozwoju, swoboda ta powoli zanika w miarę uczenia się „poprawnego użycia” pewnych pojęć, a także ze względu na brak wyobraźni jego użytkowników. Jak zawsze masy mają raczej „podstawowy” gust, co widać po algorytmie, który również wyraźnie zmierza w tym kierunku.
Między innymi z tego powodu lubię korzystać ze starszych wersji algorytmów. Doceniam to co nieoczekiwane. Mieszanka ludzi, cech fizycznych i estetyki. Podoba mi się niezamierzone poczucie humoru, jakie ma algorytm w tej kwestii. Najciekawsze jest to, że każda wersja algorytmu jest inna i może dawać różne wyniki.
Jak zawsze, jeśli szukasz więcej informacji, zafollowuj mnie na Instagramie @igormarcelxd lub skontaktuj się ze mną przez www.igormarcel.com




